500+ alimenty, to biznes najchętniej wybierany przez kobiety w Polsce

Opublikowano: 2018-03-13

Kobiety lubią wzajemne towarzystwo. Dobrze też czują się w roli doradczyń, zwłaszcza w obszarze: jak żyć w związku? Niekończące się dyskusje na temat krytyki mężczyzn prowadzone prze liderki przedstawiające porażkę własnego pożycia jako osobisty sukces. Nie ulega wątpliwości, że niegdyś pogardzane rozwody stały się bardzo modnym przedmiotem kobiecej dumy.

Wystarczy drobna różnica zdań, by wystąpić z pozwem o rozwód i jak zwykle po przychylności sądu wstąpić w szeregi kobiet po rozwodzie chwaląc się tym aktem w social-midia niczym filmowe gwiazdy, które też z natury są po rozwodzie, bo tak nakazuje styl życia współczesnej, w pełni dojrzałej kobiety.

Z jednej strony jest to moda ale z drugiej... taki styl niesie za sobą wiele ekonomicznych możliwości, zwłaszcza jeśli ma się dzieci. Kryzys w rodzinie zwykle zaczyna się wraz z nadejściem dzieci. To już ten etap kiedy małżonkowie przestają przed sobą udawać kim nie są i wzajemnie obciążają obowiązkiem opieki nad dzieckiem lub dziećmi. Zmęczenie robi swoje i kobiety pod presją już odseparowanych koleżanek chcących ściągnąć do kolektywu sponiewieraną codziennością nową przyjaciółkę niedoli, finalizują problem rozwodem, bo tak jest najprościej rozwiązać wszelkie problemy.

Stając się kobietą samotnie wychowującą dzieci, otrzymuje się bowiem bardzo wiele przywilejów, które na przykład zwalniają z obowiązku podejmowania pracy do czasu kiedy dzieci nie osiągną wieku pełnoletności. I w tym właśnie wiele kobiet widzi perspektywę wygodniejszego życia, w którym aż tak bardzo nie trzeba się starać.

Aktu łaski w postaci comiesięcznego dofinansowania 500+ na drugie dziecko nie muszę bliżej opisywać, wszyscy dokładnie wiedzą o co chodzi. Jeśli jest się matką samotnie wychowującą dzieci, można te 500+ podwoić. Trzeba tylko stać się matką samotnie wychowującą dzieci najlepiej z papierami. Ale to nie jedyne bonusy takiego stanu.

Dotarła do mnie informacja, o tym że jedna z urzędniczek w ośrodku pomocy społecznej w Łodzi, pełniąca funkcję doradcy prawnego, namawia kobiety samotnie wychowujące dzieci, często będące ofiarą niedoli z własnej woli, do występowania w wnioskiem o zabezpieczenie alimentów do sądu rodzinnego. Ale najciekawsze jest w tym, że urzędniczka nakłania by wnioskować o jak najwyższą kwotę alimentów, czyli wyższą niż 350 PLN na dziecko.

I teraz zastanówmy się przez chwilę. Alimenty przysługują z tytułu obowiązku opieki, nie wiadomo jakiej ale w tym przypadku pewno chodzi o opiekę materialną, ze strony obu rodziców. Czyli wnioskowana kwota alimentacyjna dotyczy obu stron. Matka, korzystająca z pomocy społecznej nie będzie w stanie zapłacić alimentów ze swojej strony, a mimo to prawnik płci żeńskiej z urzędu namawia je na domaganie się możliwie najwyższej kwoty alimentów. Jest to dowód na to, że zasądzone alimenty dotyczą tylko jednej strony, kobieta jest z tego zwolniona jako ta osoba, która pełni opiekę bezpośrednią choć nie wiadomo jak ta opieka ma wyglądać.

Robi się jeszcze ciekawiej, kiedy zaczniemy wyliczać jaki jest koszt egzystencji dziecka takiej rozwódki? Nie trudno to wyliczyć: 500 PLN + minimum 350 PLN na dziecko miesięcznie to kwota 750 PLN też minimum. Jeśli dzieci można wcisnąć dziadkom, przedszkolu lub szkole, to matka może już samodzielnie pracować przeznaczając swoją pensję w całości na siebie i koszty domowe.


Nie trudno zauważyć, że dzieci matki samotnie wychowującej są całkiem nieźle uposażone. Na dodatek mają wiele 50%-wych przywilejów. Wyjdzie śmiesznie, ale to nawet ja autor tego tekstu nie mogę takim luksusem się pochwalić, a pracuję i to więcej niż 8 godzin dziennie. Będąc dzieckiem też przynależałem do tradycyjnej komórki rodzinnej i do czasu szkoły średniej czyli płatnych praktyk nie miałem ani złotówki a tu proszę, nawet jeśli matka opodatkuje swoje dzieci na własnego fryzjera, kolejną torebkę i buty to i tak pozostaje suma, z której można wyżywić niezłego grubasa.

Rozsądne matki jednak trzymają się zasady, że dzieci należy trzymać z daleka od pieniędzy. To stąd bierze się oszacowanie, że tylko 50%-70% wysokości alimentów przeznaczanych jest na potrzeby dzieci i w sumie tyle wystarcza. Reszta jest czystym zyskiem matki. Czy to nie dobry biznes, na frajerze w osobie ojca, który w tym akcie terroryzmu prawa nie ma nic do powiedzenia?

Widać z tego że tak, bo ta praktyka staje się popularnym stylem życia, o którym już wcześniej pisałem. Dzieci z rozwiedzionych małżeństw zwykle też utworzą według wzoru małżeństwo rozwiedzione. Nikt właściwe nie pyta dzieci czy chcą być elementem tego biznesu? Usprawiedliwiająco wpaja im się, że to prawidłowość, że tak wygląda współczesna rodzina. W każdym filmie który oglądam, jego bohaterowie są po rozwodzie.

Zwróćcie Państwo uwagę na to, że coraz mniej małżeństw i rodzin stara się samodzielnie rozwiązywać małżeńskie problemy na drodze pokojowej, a coraz częściej sięga się po rozwiązanie urzędowe i decyzji sądów, które przecież mają gdzieś (w dupie) los skonfliktowanej rodziny. Sprzyja temu liberalne prawo przychylności dla kobiet zupełnie ignorując interesy dzieci i ich emocjonalnego jeszcze myślenia. W taki oto sposób, obecnie w imię rzeczpospospolitej buduje się społeczeństwo pro-rodzinne.

A co z ojcami? Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mężczyźni wreszcie by się opamiętali i przestali tworzyć surowiec dla tego biznesu lub przeforsowali obligatoryjne prawo podejmowania decyzji o dalszym losie w momencie jego zaistnienia. Bo nie każdy ojciec wbrew własnej woli chce prędzej czy później zostać ukarany nakazem sadu do sponsorowania kobiecego interesu, tracąc naiwną wizję posiadania własnej rodziny, która staje się coraz bardziej unikalnym pojęciem. (Brux)

Brux
Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies, w celu usprawnienia jej działania i dla celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce. Więcej w polityce cookies.
Nie pokazuj mi więcej tego powiadomienia